Aby być pewnym awansu, Francuzi muszą pokonać Togo różnicą dwóch goli. Nad Sekwaną nie brak głosów, że powinni wreszcie zagrać ofensywnie – pisze Przegląd Sportowy.
- Trzeba się zbuntować przeciw defensywnej taktyce Raymonda Domenecha - uważa Just Fontaine, legenda francuskiej piłki.
Na mistrzostwach świata w 1958 r Fontaine zdobył 13 goli. To do tej pory rekord. W 21 meczach w kadrze strzelił aż 30 bramek. Gorszy bilans miał jako trener, w 1967 r. został nawet selekcjonerem, ale prowadził kadrę w dwóch meczach i oba przegrał...
Z racji osiągnięć na boisku 73-letni Fontaine uchodzi za autorytet. - Jeśli Domenech coś sobie ubzdura, to nie ma sposobu, by go powstrzymać. Obawiam się, że jest gotów umrzeć przekonany o słuszności swoich pomysłów. Ktoś musi nim potrząsnąć - powiedział Fontaine.
Rzeczywiście, Domenech jest znany z dość osobliwych zwyczajów. Przy ustalaniu składu kieruje się astrologią. Nie znosi skorpionów, stawia za to na raki. Robert Pires nie znalazł się w kadrze na mundial, bo podobno jest spod znaku skorpiona. W pierwszej jedenastce było dotąd aż czterech graczy urodzonych pod znakiem raka (Zidane, Vieira, Barthez i Abidal).
O ile Zidane i Vieira graliby pewnie u każdego innego selekcjonera, o tyle Barthez i Eric Abidal już nie mogliby być tego pewni. A w kadrze jest jeszcze Alou Diarra, mimo że ma za sobą średni sezon (26. miejsce w rankingu "L'Equipe" na najlepszego pomocnika Ligue 1).
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"